Ukraina potrzebuje pieniędzy. Ile, na co i kto może pomóc?
Dlaczego Ukraina potrzebuje pomocy?
Gospodarka kraju jest w fatalnym stanie. Na krótką metę najgroźniejsze jest to, że budżet państwa jest bliski bankructwa. Największym obciążeniem dla finansów państwa są dopłaty do utrzymywania niskich cen gazu i ogrzewania, co kosztuje budżet około 7 proc. produktu krajowego brutto (prawie 12 mld dolarów).
W efekcie deficyt budżetowy sięgnął w 2013 r. 7,7 proc. PKB, uwzględniając pieniądze, które zostały wydane na pokrycie deficytu państwowej firmy gazowej Naftohaz (dla porównania w krajach Unii za dopuszczalny uznaje się deficyt na poziomie 3 proc.). W tym roku ma być jeszcze gorzej – deficyt może sięgnąć 10 proc. PKB.
Kijowowi jest coraz trudniej finansować rosnące zadłużenie. Rentowność obligacji, czyli w uproszczeniu odsetki, jakie Ukraina musi płacić od pożyczanych pieniędzy, przekracza 10 proc. Agencje ratingowe oceniają bardzo nisko wiarygodność Kijowa jako dłużnika. Rating CCC oznacza, że bankructwo kraju jest „dość prawdopodobne”.
Sytuację pogarsza słabnąca waluta, bank centralny od końca stycznia przestał bronić oficjalnego kursu – 7,99 hrywien za dolara. Ukraina nie ma na to pieniędzy – rezerwy walutowe stopniały już do zaledwie 15-16 mld dol. Dziś banki płacą za dolara już o prawie jedną hrywnę więcej. W efekcie dług publiczny jeszcze się zwiększył – w dużej części to zobowiązania wobec zagranicy, bo Kijów jest uzależniony od zewnętrznego finansowania. Idący za słabnąca hrywną wzrost cen importowanych towarów, a przede wszystkim gazu, mogą zwiększyć inflację.
Problemy finansowe wynikają w dużym stopniu z tego, że gospodarka Ukrainy – niewydolna, skorumpowana i bardzo energochłonna – nie może się wydobyć ze spowolnienia. Według oficjalnych statystyk w zeszłym roku wzrost gospodarczy był zerowy, ale ekonomiści są zgodni, że tak naprawdę kraj nie wydobył się z recesji (Bank Światowy szacuje, że gospodarka skurczyła się o 1,1 proc.). Ukraina sprzedaje za granicę przede wszystkim produkty przemysłu ciężkiego: chemikalia, stal i inne metale. Ze względu na globalny kryzys popyt na nie jest słaby.
Ile pieniędzy potrzebuje Kijów?
Ukraina potrzebuje wsparcia finansowego w krótkim terminie – żeby w najbliższych tygodniach i miesiącach obsługiwać zadłużenie, w średnim terminie – żeby domknąć budżet w perspektywie najbliższych kilku lat oraz w długim okresie – by zrestrukturyzować swoje finanse i gospodarkę.
Według szacunków ukraińskiego ministerstwa finansów, aby domknąć budżet w tym roku brakuje około 17 mld dol. – tyle potrzeba na spłatę obligacji i rachunków za rosyjski gaz. Mniej więcej drugie tyle będzie potrzebne w przyszłym roku co daje sumę około 35 mld dol. Z kolei niemiecki Commerzbank wycenił tegoroczne potrzeby Ukrainy na około 14 ml dol. Części gotówki będzie potrzebowała już w ciągu najbliższych dwóch tygodni.
W grudniu Moskwa obiecała Wiktorowi Janukowyczowi 15 mld dol. Do tej pory Kijów dostał tylko 3 mld. Po upadku prezydenta Rosja wstrzymała kolejne transze pomocy. Nie ma co liczyć na to, że po zmianie ekipy rządzącej Rosjanie sami wznowią pomoc.
Jak pomoc mogłaby wyglądać?
W ciągu najbliższych tygodni możliwe są stosunkowo niewielkie pożyczki dla Ukrainy na podstawie dwustronnych umów z UE czy USA. Ale do udzielenia większej pomocy konieczne byłoby podpisanie porozumienia z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Jego szefowa, Francuzka Christiane Lagarde już w niedzielę deklarowała, że MFW jest gotowy do wsparcia Kijowa – doradczego i finansowego.
Jeśli Ukraina podpisze porozumienie z MFW, Unia Europejska będzie mogła szybko udzielić Kijowowi kilku miliardów euro pożyczki. 2 mld mogłyby pochodzić z tzw. europejskiego instrumentu sąsiedzkiego. 610 mln, a być może jeszcze 1 mld więcej – z tzw. instrumentu pomocy makrofinansowej. Porozumienie z Funduszem odblokuje też dalszą pomoc z Banku Światowego, Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju oraz Europejskiego Banku Inwestycyjnego.
Sprawa nie jest jednak prosta, z kilku powodów.