"Trzeba starać się wspierać niezależność Kijowa od Moskwy …

opublikowano: dzisiaj, 18:44

| ostatnia zmiana: dzisiaj, 19:03

PAP/EPA

Ukraiński parlament nie przyjmie ustaw wymaganych w procesie podpisania umowy o stowarzyszeniu z Unią Europejską. Rosja triumfuje, opozycja ukraińska zapowiada protesty.

O tym, czy Ukraina na trwałe popadnie w strefę wpływów Rosji, a Polska – wedle teorii “jagiellońskich” znajdzie się w kłopotach rozmawiamy z dr. Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim.

 

wPolityce.pl: Czy Ukraina dostała za małą ofertę od Unii Europejskiej, która nie zrównoważyła siły perswazji Rosji?

Dr Przemysławem Żurawski vel Grajewski: Nie. Ja myślę, że to nie jest kwestia jakości oferty. Rozstrzygający wpływ na decyzję podjęte w Kijowie miała gra wewnętrzna. Przeważyła wola prezydenta Janukowycza wyeliminowania premier Tymoszenko jako potencjalnej konkurentki w wyborach prezydenckich w 2015 r. I również wola ograniczenia swobody działania opozycji. Cały mechanizm był perfidny, że tak powiem, bo to polegało na tym, że dla celów rozgrywki wewnętrznej ukraińskiej rządząca Partia Regionów wykorzystała perspektywę stowarzyszenia z UE po to, aby uzyskać zgodę dzisiejszej opozycji na przeforsowanie pewnych ustaw dotyczących uprawnień prokuratury, których w innych warunkach by nie przegłosowała. To był pewien handel polityczny, w którym swoją część opozycja wykonała pogarszając swoje położenie wobec ewentualnych represji rządowych skierowanych wobec opozycji w zamian za uzyskanie zgody na ustawy, które byłyby konieczne do przeprowadzenia procesu stowarzyszenia z EU. Tej części strona rządowa z kolei nie wykonała.

Więc z tej perspektywy wygląda cała operacja na rozgrywkę wewnętrzną, w której celem strony rządowej było zwiększenie możliwości prawnych represjonowania opozycji. Tę rozgrywkę najwyraźniej rząd wygrał, zaś opozycja – mówiąc kolokwialnie – została na lodzie. Zaś kwestia stowarzyszenia z UE z punktu widzenia Janukowycza była problemem drugorzędnym.

 

Jak się teraz może rozwijać sytuacja na linii Kijów-Moskwa?

Teraz, gdy Ukraina straci wygodną pozycję takiej jakby „panny na wydaniu”, o której rękę zabiegała Unia i Rosja, będzie podlegała zwiększonym naciskom ze strony Rosji. I choć to może wydawać się paradoksalne, dopiero teraz będzie można spodziewać się naprawdę nasilonego konfliktu Ukrainy z Rosją.

 

Czy konsekwencją dla Polski może być to, czego zawsze obawiał się Giedroyc, że po utracie niepodległości przez Ukrainę czas przychodzi na Polskę? Oczywiście Ukraina nie straci niepodległości, ale może znaleźć się w sytuacji zależności od Rosji.

Nie jestem przekonany, czy Ukraina znajdzie się w zależności od Rosji, choć niewątpliwie Rosja podejmie próbę jej uzależnienia. To, że Janukowycz zrezygnował ze stowarzyszenia z UE nie oznacza, że wejdzie do unii celnej z Rosją. Ta gra nie jest zakończona moim zdaniem.

 

Co powinna Polska robić w najbliższym czasie? Jak powinna zachować się nasza dyplomacja?

Decyzja Ukrainy wywołała coś w rodzaju „pauzy strategicznej” co oznacza, że Polska ani nikt inny nie zdoła na forum unijnym ożywić sprawy stowarzyszenia tego kraju. Tak więc pozostaje utrzymanie dotychczasowego kursu otwarcia na obywateli Ukrainy, np. ułatwień wizowych, co nie będzie w tej sytuacji proste. Trzeba zabiegać o dużą częstotliwość odwiedzin ze strony Ukraińców Polski i innych krajów UE. To może stać się edukacją obywatelską na wzór takiej, jaką przeszli Polacy, dość licznie jeżdżących na Zachód, zwłaszcza na tle innych krajów „demokracji ludowej”. Jednak warto zabiegać o zmiany mentalne będące poszerzeniem horyzontów poznawczych.

Trzeba pamiętać o tym, że państwo ukraińskie jest oligarchiczne. Mamy tam do czynienia ze strukturą a nie inną i takimi kartami trzeba tam grać. Innych bowiem nie ma. W związku z tym jeśli będą pojawiały się elementy gry w energetyce, np. w zakresie współpracy przy wydobywaniu gazu łupkowego, to należy oddzielić rząd ukraiński od państwa ukraińskiego i starać się nadal w praktyczny sposób wspierać jego niezależność od Rosji, np. w kontekście niezależności energetycznej.

No i oczywiście konieczna jest praca u podstawa, czyli maksymalizowanie kontaktów młodzieżowych, akademickich, naukowych itp., aby zwiększać tę masę krytyczną prozachodniej opinii publicznej.

Poza tym trzeba wykonywać zawsze stałe zadania, czyli pomoc w ochronie zabytków, czy dbanie o polską mniejszość.

 

Czy to przyciąganie Ukraińców odnosi pan także do tych ze wschodniej Ukrainy, czy – niestety – tylko tych z zachodniej?

Oczywiście, że działania te powinny dotyczyć całej Ukrainy. Będą one prostsze na zachodniej, ale w obu częściach są jednakowo potrzebne. Trzeba starać się poszerzać – że tak powiem zachód Ukrainy, na wschód.

 

Czy sądzi pan, że Niemcy są tak samo zainteresowani przybliżeniem Ukrainy do cywilizowanej części Europy jak np. Polska, Szwecja czy Litwa?

Zwykle nie można byłoby liczyć na zabiegi Niemców. Jednak obecna sytuacja, czyli ofensywa na rzecz stowarzyszenie Ukrainy z Unią, była w sporej mierze wynikiem zwrotu w polityce niemieckiej wobec Rosji, która jeszcze parę lat temu stosowała zasadę „przede wszystkim Rosja”. Pamiętamy przecież słynny list Niemców i Francuzów, że Ukraina nigdy nie powinna być członkiem UE, bo to izolowałoby Rosję.

Tę obecną zmianę można wyjaśnić złymi, czy raczej chłodnymi relacjami Berlina z Moskwą od czasu konfliktów wokół banków cypryjskich, gdy oligarchowie rosyjscy ponieśli znaczne straty w wyniku decyzji unijnej, a de facto niemieckiej. To skutkowało potem represjami rosyjskimi wobec fundacji niemieckich działających w Rosji czy twardym stanowiskiem Komisji Europejskiej wobec interesów Gazpromu na terenie UE.

Ten czynnik rosyjski ustał i w Niemczech pojawiła się koniunktura ukraińska. Ale ona może minąć, a Janukowycz ją teraz marnuje. Z tego punktu widzenia jest to dla Polski bardzo niekorzystne, bo Janukowycz sugeruje, że wróci on do tematu stowarzyszenia z UE w czasie kampanii prezydenckiej. Może i faktycznie wróci, ale już może wówczas nie być w UE koniunktury na rzecz Ukrainy.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: redakcja@wpolityce.pl

tagi:

Rosja

stowarzyszenie

Ukraina

Unia Europejska

Żurawski vel Grajewski