Rewolucja na Ukrainie: Twarze lwowskiego Majdanu (ZDJĘCIA …
Przyjechaliśmy do Lwowa w dniu, w którym zaczynała się tam żałoba po zabitych wKijowie(21 lutego). Na ulicach spokój, porządku pilnuje straż obywatelska. Kluby i dyskoteki są zamknięte. Po godz. 18 nie można sprzedawać alkoholu. Sklepom, które złamią zakaz, grozi utrata licencji.
Idziemy na lwowski Majdan przy prospekcie Swobody w centrum miasta. Po drodze mijamy pomnik Iwana Franki, ukraińskiego pisarza i filozofa.
To patron jednej z tutejszych uczelni. Obok monumentu stoi kilkusetosobowa grupa młodych ludzi. Mają ze sobą znicze. Układają z nich na chodniku wielki krzyż. I tyle. Nie ma śpiewów, krzyków ani wymownych gestów, które kochają zagraniczni fotoreporterzy. Potem dowiadujemy się, że w Kijowie zginęło kilkunastu mieszkańców obwodu lwowskiego. Był wśród nich student geografii z pobliskiego Uniwersytetu im. Franki.
Na lwowskim Majdanie stoi scena, a obok niej telebim, na którym można oglądać relacje z Kijowa. Obok widzimy namioty, wygaszone koksowniki i mnóstwo zniczy. W kolejnych dniach na Majdanie pojawiają się zdjęcia zabitych. Ludzi kładą obok kwiaty, palą znicze.
Mer Lwowa Andrij Sadowyj tłumaczy nam, że w mieście nie ma rodziny, z której ktoś nie pojechałby na kijowski Majdan. To uogólnienie. Spotykamy ludzi, którzy nie znają nikogo, kto by tam przebywał. Sami też się tam nie wybierają. Przychodzą za to na lwowski Majdan, palą znicze i oddają hołd zmarłym.
W kolejnych dniach we Lwowie odbywają się pożegnania tych, którzy zginęli. Tłum ludzi opłakuje 28-letniego Bogdana Solhanyka, pracownika Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego, który zginął od kuli snajpera. Przed kościołem św. Piotra i Pawła, w centrum miasta, niedaleko lwowskiego Majdanu, zbierają się jego bliscy, znajomi i zupełnie obcy ludzie. Wiele osób ma ze sobą kwiaty i kładzie je na trumnie. Gdy na zakończenie uroczystości samochód z ciałem Solhanyka odjeżdża, zebrani jeszcze przez dłuższą chwilę oklaskują zmarłego. Następnego dnia odbywa się pogrzeb Andrija Dyhdalowicza z Sokolnik niedaleko Lwowa. W ostatniej drodze towarzyszą mu mieszkańcy rodzinnej miejscowości. Trumnę z ciałem Andrija odprowadzają na cmentarz Łyczakowski we Lwowie. – Był wielkim patriotą – wspomina Lesa Potowska, nauczycielka z pobliskiej szkoły. – Na Majdan jeździł od trzech miesięcy. Żal takich ludzi – dodaje. W kolejnym dniu lwowianie żegnają Bogdana Ilkiva. Procesja z trumną idzie przez całe miasto, na chwilę zatrzymując się na tutejszym Majdanie.
Na ulicach smutek. Mer Lwowa szybko ucina wszelkie dyskusje o entuzjazmie tłumów i radości z odsunięcia Janukowycza od władzy. Tego tu nie znajdziemy.
Zobacz twarze lwowskiego Majdanu
Open all references in tabs: [1 – 4]