Quo Vadis Ukraino?

W piątek 21 lutego majdan triumfował, a parlament spełniał jego życzenia, ale jeszcze dzień wcześniej poranna bitwa z jednostkami specjalnymi wysłanymi przez władze zamieniła się w krwawą jatkę. Snajperzy strzelali tak, by zabić: w głowę, w tętnice szyjne i udowe. Pociski przebijały blaszane tarcze obrońców majdanu jak papier. Rano w czwartek po Kreszczatiku gnały dżipy z rannymi. Wnoszono ich na pokrwawionych prześcieradłach prosto do zajętych przez demonstrantów budynków kijowskiej rady miejskiej. Do improwizowanych szpitali i sal operacyjnych.

 Pociski przebijały blaszane tarcze obrońców jak papier.

W ukraińskim powstaniu przeciw władzy zginęło 75 osób. Większość w czasie ubiegłotygodniowych starć w okolicach majdanu. Ale majdan wygrał, mimo krwawej ofiary. Udało się przegonić siły Berkutu daleko poza obszar słynnego kijowskiego placu. Udało się też wreszcie zwrócić uwagę świata i zmotywować europejską dyplomację do działania. Już w dzień masakry w Kijowie pojawili się ministrowie spraw zagranicznych Polski, Francji i Niemiec. Ludzie walczący z reżimem Wiktora Janukowycza odzyskali nadzieję. Sikorskiemu, Steinmeierowi i Fabiusowi udało się zmusić prezydenta do ustępstw. Szef polskiego MSZ krzyczał na kręcącą nosem opozycję: „Jeśli tego nie podpiszecie, wszyscy będziecie martwi”.