Polityka blokuje piłkę na Ukrainie

 – Najspokojniej będzie w Odessie, miejscowy Czornomorec w związku z tym, że Arsenał Kijów zbankrutował, nie będzie grał – mówi ukraiński dziennikarz Ołeksandr Pauk. Na pewno nie odbędzie się również spotkanie Tawriji Symferopol z Dynamem Kijów. Ten mecz początkowo ze względu na wydarzenia na Krymie miał zostać rozegrany we Lwowie, ale… zespół z Symferopola nadal przebywa na zimowym zgrupowaniu w Turcji. Piłkarze nie mogą wrócić do domu. Żadne z lotnisk na Krymie nie przyjmuje lotów pasażerskich. – Dodatkowo właściciel klubu został aresztowany. Zespół jak na razie nie ma więc do czego wracać – mówi Pauk.

To nie koniec problemów. Prawdopodobnie nie odbędzie się jeszcze jedno spotkanie. Karpaty Lwów miały zmierzyć się z Wołyniem Łuck. Miały, ale zawodnicy odmawiają wybiegnięcia na boisko. Od dawna nie otrzymują wypłat, część piłkarzy już rozwiązała kontrakty. Ze względu na zamieszanie w całym kraju klub nie ma możliwości zarejestrowania nowych piłkarzy.

Reszta zaplanowanych spotkań ma odbyć się bez przeszkód. Ale to też tylko teoria. Metalist Charków gra z Zakarpaciem. Zawodnicy gospodarzy od kilku miesięcy nie otrzymują żadnych pieniędzy, właściciel zespołu Serhij Kurczenko zniknął. Nic dziwnego, według miejscowych mediów był tylko przykrywką dla biznesów prowadzonych przez rodzinę Janukowyczów. – Mecze zaplanowane na sobotę zapewne zostaną rozegrane, ale nie mam pojęcia, co się wydarzy dzień później. Możliwe, że po niedzieli liga już w tym sezonie nie zagra – tłumaczy Pauk. Na niedzielę zaplanowano referendum w sprawie przyłączenia Krymu do Rosji…