Parlament krymski chce do Rosji
Krymski parlament niemal jednomyślnie przyjął we wtorek deklarację niepodległości, która głosi m.in., że po referendum secesyjnym w najbliższą niedzielę Krym będzie mógł najpierw ogłosić niepodległość, a potem poprosić o wstąpienie do Federacji Rosyjskiej. Stać by się tak miało, gdyby większość opowiedziała się za wystąpieniem z Ukrainy i przyłączeniem do Rosji.
Przyjęta większością 78 głosów (na 81 głosujących) deklaracja była elementem dalszej eskalacji napięcia na Ukrainie.
“Jeśli narody Krymu opowiedzą się w referendum za wejściem Krymu w skład Rosji, Krym zostanie ogłoszony niepodległym
państwem o republikańskim systemie rządów” – czytamy w dokumencie.
– Rosyjska Duma Państwowa 21 marca rozpatrzy projekt ustawy o uproszczeniu procedury przyjmowania do Federacji Rosyjskiej nowych terytoriów – poinformował wczoraj pierwszy wiceprzewodniczący izby niższej parlamentu Rosji Iwan Mielnikow.
Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow powiedział wczoraj w rozmowie telefonicznej z sekretarzem stanu USA Johnem Kerrym, że prawo mieszkańców Krymu do niezależnego określenia przyszłości musi być respektowane – podało rosyjskie MSZ.
Powtórka z Abchazji
Parlament w Kijowie wezwał do odwołania referendum krymskiego. Kijów uznaje je za nielegalne, gdyż zdaniem rządu ukraińskiego władze na Krymie są nielegalne i samozwańcze.
Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk ostrzegał wcześniej, że wyniki referendum nie zostaną uznane na arenie międzynarodowej, a władze Krymu nazwał “grupą bandytów, którzy bezprawnie przejęli władzę na półwyspie i mają poparcie rosyjskich wojskowych”.
Jaceniuk powtórzył, że władze w Kijowie gotowe są do dialogu ma temat rozwiązania konfliktu. Uprzedził jednak mieszkańców Krymu, by nie powtórzyli losu, który spotkał zajętą przez Rosjan Abchazję.
Wielkie manewry
Strach przed wojną na Krymie podsyciły informacje, że wczoraj w ramach kolejnych manewrów siły zbrojne Rosji rozpoczęły ćwiczenia z jednoczesnego desantowania z powietrza 3500 żołnierzy na terytorium umownego wroga.
Ma w nich uczestniczyć, według rosyjskiego MON, 4 tys. żołnierzy wojsk powietrzno-desantowych i 36 wojskowych samolotów transportowych. Manewry potrwają do soboty. Będzie to pierwsze od 20 lat masowe desantowanie żołnierzy z powietrza w Rosji. Miejsca zrzutu nie ujawniono. Jednocześnie władze ukraińskie przekazały wiadomość o schwytaniu rosyjskiego szpiega w Doniecku.
Ukraińskie MON poinformowało, że planuje ogłosić częściową mobilizację obywateli i postawić swoje wojska w stan gotowości bojowej.
P.o. ministra obrony Ihor Teniuch poinformował, że w siłach lądowych, które liczą 41 tys. żołnierzy, do natychmiastowego działania gotowych jest zaledwie 6 tys. żołnierzy. Minister dodał, że na zachodnich granicach Rosji skoncentrowano 220 tysięcy żołnierzy, 150 samolotów, 60 okrętów oraz czołgi, co znacznie przewyższa siły ukraińskie.
Wołanie o pomoc
Parlament Ukrainy zwrócił się do władz krajów, które podpisały Memorandum Budapeszteńskie, by z użyciem wszelkich dostępnych środków zagwarantowały integralność terytorialną i nienaruszalność granic państwa ukraińskiego.
Deputowani zwrócili się z tą prośbą do rządów Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, do Rosji zaś, która także jest stroną Memorandum, zaapelowali o wycofanie z Ukrainy swych wojsk.
“
Rada Najwyższa Ukrainy prosi (…) o gwarancje bezpieczeństwa oraz zwraca się z prośbą o wypełnienie zobowiązań (wobec Ukrainy) z użyciem wszelkich możliwych dyplomatycznych, politycznych, gospodarczych i wojskowych środków w celu niezwłocznego powstrzymania agresji i uratowania niepodległości oraz zachowania obecnych granic Ukrainy” – głosi rezolucja.
Podobne oświadczenie wygłosił we wtorek w parlamencie premier Arsenij Jaceniuk. Powtórzył, że gotów jest do rozmów z Rosją o uregulowaniu konfliktu na Krymie, jednak oświadczył, że władze w Moskwie odmawiają dialogu.
Open all references in tabs: [1 – 3]