Money.plGospodarkaWiadomości gospodarczeKryzys na Krymie …

Autor:
(JB), (IAR), (PAP)

Kryzys na Krymie. Rosyjski desant na granicy z Ukrainą, amerykański niszczyciel zostaje na Morzu Czarnym

Rosyjska grupa desantowa otoczyła po południu gazową stację rozdzielczą w miejscowości Striłkowe na Mierzei Arabackiej. Niecałą godzinę potem, ukraińskie MSZ oświadczyło, że nie wyklucza odpowiedzi na desant Rosjan. Wcześniej amerykański dowódca niszczyciela USS Truxtun komandor Andrew Biehn poinformował, że jego okręt pozostanie na Morzu Czarnym.

aktualizacja 17:52

Według mediów rosyjscy żołnierze, którzy zostali zrzuceni z czterech helikopterów, opanowali także platformę gazową nieopodal wsi Szczasływcewe. Zarówno platforma, jak i stacja są własnością spółki energetycznej Czornomornaftohaz, którą samozwańcze władze Krymu są gotowe sprywatyzować i odsprzedać.

Ukraińskie ministerstwo obrony oświadczyło, że dzięki jego wysiłkom siły rosyjskie nie zdołały przedostać się na teren obwodu chersońskiego, a Straż Graniczna poinformowała, że Rosjanie wyjaśnili, iż celem ich operacji jest obrona stacji gazowej przed możliwym atakiem terrorystycznym.

Kijów nie wyklucza odpowiedzi na desant Rosjan w Obwodzie Chersońskim. Ukraiński MSZ złożył w tej sprawie notę protestacyjną. W nocie czytamy, że Kijów wyraża silny i kategoryczny protest wobec wydarzeń w miejscowości Striełkowe. Według relacji MSZ, w desancie uczestniczyło 80 żołnierzy rosyjskich, i 4 śmigłowce wojskowe. Ukraina domaga się natychmiastowego wycofania wojskowych z Ukrainy. Kijów zastrzega sobie wszelkie prawo do odpowiedzi na działania Rosji.

Według ukraińskich mediów desant przeprowadzono w rejonie bazy Czernomorneftehazu – ukraińskiej spółki zajmującej się wydobyciem złóż w Morzu Czarnym. Samozwańcze władze Krymu deklarowały w tym tygodniu, że spółka przejdzie w ręce rosyjskiego Gazpromu.

Sytuacja w rejonie zdarzenia jest spokojna – przekazało biuro prasowe Straży Granicznej. Wczoraj nieuznawane przez Kijów władze ARK oświadczyły, że przejmą znajdującą się na półwyspie własność państwa ukraińskiego i ją sprywatyzują.

Ćwiczenia rosyjskiej armii przy granicy z Ukrainą

Wicepremier Krymu Rustam Temirgalijew mówił wówczas przede wszystkim o Czornomornaftohazie, który jest w regionie Morza Czarnego liderem pod względem wydobycia ropy i gazu z szelfu kontynentalnego.

– Po nacjonalizacji firmy podejmiemy w sposób jawny decyzję – jeśli pojawi się duży inwestor, jak Gazprom lub inny koncern – by przeprowadzić prywatyzację – powiedział Temirgalijew.

Tymczasem Ministerstwo Obrony twierdzi, że Rosjanie wrócili już na swoje poprzednie pozycje. Ukraińcy wykorzystali jakoby wojska lądowe i siły powietrzne. Tej informacji nikt jednak nie potwierdza.

Amerykański niszczyciel pozostanie na Morzu Czarnym

USS Truxtun weźmie udział w dalszych operacjach na Morzu Czarnym z udziałem okrętów sprzymierzonych państw – podał dziś jego dowódca. W ostatnich dniach odbyły się tam wspólne ćwiczenia okrętów USA, Rumunii i Bułgarii.

Giełda na żywo

Rosyjska gospodarka ma kłopoty. Kapitał ucieka z kraju

Bank inwestycyjny Goldman Sachs obciął w tym tygodniu prognozę wzrostu dla…

USS Truxtun z 300-osobową załogą jest uzbrojony w pociski rakietowe Tomahawk i ASROC, ma też na pokładzie dwa śmigłowce Seahawk. Należy do zespołu lotniskowca o napędzie atomowym USS George W.H. Bush i wchodzi w skład VI floty USA. Obecnie stoi w porcie Warna na wschodzie Bułgarii.

W ostatnich dniach USS Truxtun brał udział w ćwiczeniach wojskowych z udziałem trzech okrętów rumuńskich i jednego bułgarskiego. Wspólne manewry miały na celu podniesienie operacyjnej kompatybilności sił zbrojnych państw członkowskich NATO, przeprowadzenie ćwiczeń w zakresie łączności i przetestowanie współdziałania śmigłowców z okrętami.

Bułgarskie ministerstwo obrony podkreśliło, że ćwiczenia nie mają związku z wydarzeniami na Ukrainie i w północno-wschodniej części Morza Czarnego. Agencja Reuters pisze jednak, że decyzja o przedłużeniu obecności okrętu USS Truxtun na tym akwenie to kolejny sygnał odpowiedzi społeczności międzynarodowej na działania Rosji na Ukrainie.

Nad Morzem Czarnym położony jest Półwysep Krymski, gdzie na wniosek separatystycznych władz lokalnych w niedzielę ma się odbyć referendum w sprawie przyłączenia Autonomicznej Republiki Krymu do Rosji. USA i UE zapowiedziały, że nie uznają wyniku głosowania.

Czytaj więcej w Money.pl

Open all references in tabs: [1 – 6]