Kwaśniewski i Cox będą wysłannikami Unii w sprawie Tymoszenko

Przewodniczący europarlamentu Martin Schulz uzgodnił już w połowie maja z ukraińskim premierem Mykołą Azarowem, że mianuje obserwatora, który powinien mieć dostęp do wszystkich dokumentów sądowych i prokuratorskich istotnych dla sprawy Tymoszenko, a także do prawników, prokuratorów i innych osób zaangażowanych w tę sprawę. Chodzi o jednak te same materiały, do których już teraz mają dostęp adwokaci byłej premier Tymoszenko (i w dużej mierze ukraińskie i międzynarodowe organizacje pozarządowe), więc monitorowanie spraw Tymoszenko przez europarlament ma znacznie nie tyle prawnicze, co przede wszystkim polityczne.

Aleksander Kwaśniewski i Pat Cox to osobistości, które wzbudzają szacunek swymi znakomitymi dokonaniami w dziedzinie polityki zagranicznej i wewnętrznej oraz mają szerokie poparcie wszystkich sił politycznych w Parlamencie Europejskim. Europarlament zapewni wszechstronną pomoc prawną i logistyczną – powiedział Schulz w środę, kiedy ostatecznie uzgodniono nazwiska obserwatorów.

Byłemu prezydentowi Polski, który odegrał ważną rolę mediacyjną podczas pomarańczowej rewolucji w 2004 r. na Ukrainie, będzie towarzyszyć były szef europarlamentu Irlandczyk Pat Cox. Ich pierwsza wspólna wizyta na Ukrainie odbędzie się prawdopodobnie już 11 czerwca, kiedy powinni spotkać się z premierem Azarowem w Kijowie.

Dziś wieczorem Kwaśniewski spotka się z Schulzem w Brukseli.

Wysoka polityczna ranga obserwatorów wyznaczonych przez Parlament Europejski sprawia, że jeśli Kijów będzie gotowy do poprawienia stosunków z Unią Europejską, to właśnie Kwaśniewski i Cox mogą okazać się głównymi pośrednikami w zakopywaniu rowów. O takich nadziejach pisze dziś dziennik “Kommiersant” w swej ukraińskiej edycji. Sęk w tym, że mimo nieustannych sugestii ze strony Kijowa, w Unii Europejskiej nie ma dziś gotowości, by np. ze strachu przez zbliżeniem Kijowa z Moskwą odpuścić główne żądania, które są warunkiem normalizacji relacji. To rezygnacja z “wybiórczej sprawiedliwości”, czyli sądowego nękania politycznych przeciwników jak Tymoszenko oraz – to drugi warunek – demokratyczne wybory jesienią tego roku.

Bez spełnienia tych dwóch warunków trudno wyobrazić sobie ratyfikację umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE, choć oczywiście nie oznacza to zamrożenia stosunków politycznych i gospodarczych z Kijowem.

Sąd Najwyższy Ukrainy zamierza 26 czerwca rozpatrzyć skargę kasacyjną od – odsiadywanego teraz przez Tymoszenko – wyroku siedmiu lat więzienia za nadużycia przy zawieraniu umów gazowych z Rosją w 2009 r., kiedy Tymoszenko stała na czele rządu ukraińskiego. W istocie chodzi o zarzuty złamania wewnętrznych przepisów kancelaryjnych rządu przy określaniu mandatu negocjacyjnego, ale pomimo to Tymoszenko skazano za zawyżenie ceny gazu w kontrakcie, czyli działanie na szkodę Ukrainy.

Kijów od września 2011 r. zwodził wielu unijnych polityków (w tym z Polski) sugestiami, że Tymoszenko wyjdzie na wolność dzięki szybkiej nowelizacji kodeksu karnego lub dzięki uchyleniu wyroku w apelacji. Dotychczas okazywało się, że Ukraińcy wodzili swych partnerów z UE za nos, a szanse na udział Tymoszenko w jesiennych wyborach są bardzo małe. Co więcej, niedawno wszczęto przeciw niej drugą sprawę związano z oskarżeniami o malwersacje finansowe, których miała się dopuścić w latach 90. XX wieku, gdy kierowała handlującą gazem firmą Jednolite Systemy Energetyczne Ukrainy.

Open all references in tabs: [1 – 4]