Krym chce do Rosji. Świat nie uznaje referendum

Przywódcy UE: referendum „nielegalne i bezprawne”
Przewodniczący Parlamentu Europejskiego podobnie jak inni unijni przywódcy uważa referendum na Krymie za „nielegalne i bezprawne”. W swoim niedzielnym oświadczeniu Martin Schulz ponownie potępił także działania Rosji na półwyspie.
Schulz napisał, że żałuje, iż do referendum w ogóle doszło. Jego zdaniem, głosowanie, które nie było ani ważne, ani zgodne z prawem, skomplikowało dalsze wysiłki na rzecz wyjścia z kryzysu. Polityk podkreślił, że Parlament Europejski wspiera integralność terytorialną Ukrainy. W tym kontekście Schulz ponownie potępił „zbrojny najazd” Rosji na Krymie. Jak napisał, doszło do „naruszenia międzynarodowego prawa i pogwałcenia ukraińskiej suwerenności”. Przewodniczący Parlamentu przypomniał, iż argumenty, jakoby interwencja zbrojna była konieczna do ochrony mniejszości etnicznych, były często używane w przeszłości i miało to tragiczne konsekwencje.
W podobnym tonie wypowiedzieli się wcześniej przewodniczący Rady i Komisji Europejskiej. Herman Van Rompuy i Jose Manuel Barroso napisali, że referendum w sprawie przyszłości Krymu jest „nielegalne” i Unia nie uznaje jego wyników. Ponownie wezwali też Moskwę do zmniejszenia liczby sił zbrojnych na Ukrainie i wycofania ich do baz.
Oświadczenia o tym, że krymskie referendum jest nielegalne i jego wyniki nie mogą zostać uznane, wydały Ministerstwa Spraw Zagranicznych Francji i Wielkiej Brytanii.
USA: świat nie będzie przyglądał się aneksji
W niedzielę, po ogłoszeniu pierwszego sondażu exit poll o wynikach, Biały Dom wydał oświadczenie, w którym zapewnił, że świat nie będzie przyglądał się aneksji cudzego terytorium. „Stany Zjednoczone i ich sojusznicy wielokrotnie jasno mówili, że wojskowa interwencja i naruszenie prawa międzynarodowego sprawią, iż Rosja będzie płaciła coraz wyższą cenę –
nie tylko na skutek środków nałożonych przez USA i amerykańskich sojuszników, ale także na skutek destabilizujących działań samej Rosji” – podkreślił rzecznik Białego Domu Jay Carney.