Kijów: W siedzibie protestujących wybuchła paczka z "lekami"

“Codziennie bito mnie po głowie. Uderzenia były bardzo mocne i bardzo bolesne. Oprawcy byli bardzo silni, profesjonaliści, odczuwało się, że znają się na walkach wschodnich. Rozmawiali po rosyjsku, ale z pewnym akcentem” – opowiadał na konferencji prasowej przywódca ukraińskiego Automajdanu… czytaj więcej
Przedstawiciele protestujących twierdzą, że wybuchła paczka z opisem “leki”, która trafiła do siedziby związków zawodowych, zajętej przez przeciwników władzy. Według ich relacji, do zdarzenia doszło wewnątrz budynku, na piątym piętrze – aktywista otworzył paczkę i wtedy doszło do eksplozji.
Na miejsce przybyły ekipy śledcze kijowskiej milicji, jednak – jak podają ukraińskie media – protestujący nie wpuszczają funkcjonariuszy do wnętrza gmachu. Kolejni śledczy pojechali natomiast do szpitala, by przesłuchać poszkodowanego, gdy tylko odzyska przytomność.
(edbie)
