Kijów stanie przed diabelskim wyborem

Mylą się ci, którzy twierdzą, że Rosja chce oderwać Krym oraz wschodnią Ukrainę, i wcielić do Federacji Rosyjskiej. Cel spec-operacji Kremla, która właśnie się rozwija, jest chyba znacznie bardziej wyrafinowany i wielopiętrowy.

Zwróćmy uwagę: pytanie referendalne na Krymie wcale nie brzmi: „czy chcesz należeć do Rosji?”. Nie, tam jest mowa o autonomii Krymu w ramach Ukrainy!

Jaki jest więc cel? Otóż mianowicie – cytuję, co przed chwilą usłyszałem: “Zdestabilizować cały południowy wschód państwa ukraińskiego. Cel Rosji to przymusowa, na rosyjskich bagnetach, federalizacja Ukrainy, czyli de facto zablokowanie integracji z Zachodem i dalszy paraliż kraju”.

A dlaczego taka “federalizacja” miałaby być zagrożeniem dla Ukrainy? W końcu samo słowo nie brzmi źle… Ano dlatego, że podmioty takiej federacji – jak Krym, Charków, Donieck – były by de facto pod kontrolą ludzi kontrolowanych przez Kreml. Takie państwo ukraińskie nie miałoby szans na integrację z Europą, ani nawet nie mogłoby oczekiwać finansowego zaangażowania Zachodu – skoro jego centrum, Kijów, nie kontrolowałby podmiotów owej “federacji”, także na płaszczyźnie budżetowo-ekonomicznej.

Jeśli taki jest strategiczny cel Kremla, rząd w Kijowie stanie przed diabelskim wyborem: bo jeśli będzie chciał iść do Europy, na Zachód, będzie musiał SAMEMU odciąć swoje “chore kończyny” (Krym, Wschód). Bo Kreml wcale nie będzie chciał ich konsumować – z jego punktu widzenia, bardziej opłacać się będzie taki “autonomiczny” Krym czy Charków w granicach Ukrainy, jako idealne narzędzie kontrolowania tego, co się dzieje z ukraińskim państwem. Niestety, coraz gorzej to wygląda…