Kijów. Polowanie na "tituszków".
Potępiane przez opozycję zmiany prawne, ujęte m.in. w ustawie nr 3879, zaostrzają odpowiedzialność za udział w nielegalnych manifestacjach i za rozpowszechnianie “treści ekstremistycznych” oraz podwyższają kary za rozbijanie namiotów w miejscach protestu.
Zdaniem opozycji zmienione przepisy wymierzone są w uczestników protestów antyrządowych, które trwają od listopada na Majdanie Niepodległości w Kijowie. Większość parlamentarna uprościła też procedury związane z uchylaniem immunitetu poselskiego, co może uderzyć w deputowanych mniejszości, zaangażowanych w te protesty.
***
Pod znakiem potyczek między demonstrantami a milicją na dojeździe do dzielnicy rządowej oraz polowania na “tituszków”, dresiarzy działających na zlecenie władz, minęła kolejna noc protestów w Kijowie.
Zdaniem opozycji “titusz-kowie” zostali opłaceni i przywiezieni do Kijowa z prowincji, by sprowokować konflikt między milicją a uczestnikami protestów na Majdanie Niepodległości, gdzie od dwóch miesięcy rozbite jest miasteczko namiotowe zwane Euromajdanem. Do prowokacji nie dopuścili kierowcy Automajdanu, którzy przez całą noc jeździli po mieście samochodami i wyłapywali podżegaczy. Trzech “tituszków” zatrzymano przy sklepie całodobowym w dzielnicy Podół, w którym – jak mówili świadkowie – próbowali oni wybijać szyby. – Skąd przyjechałeś? Ile ci zapłacili? Nie wstydzisz się, że pracujesz dla bandytów? – wykrzykiwali do młodego człowieka w dresach członkowie jednego z patrolów Automajdanu.
Wyraźnie przestraszony chłopak, przyparty drewnianymi pałkami do ściany sklepu, wyjaśniał, że jest z położonego na północ od Kijowa Czernihowa, a do stolicy przyjechał z kolegami, by zarobić trochę pieniędzy. – Znaleźliśmy w internecie ogłoszenie, w którym proponowano 200 hrywien (ponad 70 zł) za udział w demonstracji – mówił.
Podczas tego przesłuchania członkowie patrolu zachowywali się agresywnie, jednak nie użyli przemocy. Chłopak został odwieziony do sztabu protestów na Majdanie Niepodległości. – Nie bój się, nikt nie będzie cię bić. Nie jesteśmy tacy, jak ty. Po przesłuchaniu możesz się do nas przyłączyć – tłumaczyli młodemu człowiekowi.
***
Jeden z liderów opozycji, znany bokser Witalij Kliczko, ogłosił, że plany władz dotyczące rozpędzenia Majdanu przy pomocy “tituszków” zostały pokrzyżowane. Termin “tituszko” pochodzi od nazwiska chuligana, który wiosną 2013 r. na oczach milicji pobił dwójkę dziennikarzy.
– Gdy po Kijowie włóczą się “tituszkowie”, a milicji nie widać, ludzie muszą się samoor-ganizować, by bronić porządku na ulicach. “Tituszkowie” zostali przywiezieni do stolicy, żeby palić samochody, rozbijać sklepowe witryny, kraść i prowokować bójki, aby stworzyć wrażenie, że robią to ludzie protestujący na Majdanie – mówił Kliczko.
Tymczasem przy wjeździe do dzielnicy rządowej na ulicy Hruszewskiego, gdzie od niedzieli trwają potyczki, w godzinach nocnych płonęły opony oraz wybuchały granaty hukowe.
Około pięciu tysięcy ludzi przyglądało się, jak grupki młodych ludzi w maskach rzucają kamieniami i koktajlami Mołotowa w kordon ukrytych za metalowymi tarczami milicjantów i funkcjonariuszy oddziałów specjalnych MSW Berkut.