Kijów gotuje się na wojnę
Armia Ukrainy ogłasza mobilizację i pełną gotowość bojową.
– Ukraińskie siły zbrojne są w pełnej gotowości bojowej, jednak sytuacja armii jest skomplikowana – poinformował p.o. minister obrony Ukrainy Ihor Teniuch. – Nasze siły zbrojne przebywają na poligonach zgodnie z planami manewrów tak we wschodnim, jak i w południowym kierunku, jednak wyniki nie są zadowalające – oświadczył Teniuch z trybuny parlamentu w Kijowie. Według ministra, w korpusie wojsk lądowych liczących 41 tys. żołnierzy, z czego w stanie stałej gotowości bojowej powinno pozostawać 20 tys., do natychmiastowego działania gotowych jest zaledwie 6 tysięcy.
Jednocześnie Teniuch zapewnił, że na razie nie ma podstaw prawnych do rozpoczęcia przez Ukrainę operacji militarnej na Krymie. Jak wyjaśnił, wynika to przede wszystkim z tego, że Rosja zaprzecza, jakoby jej wojska zostały rozlokowane na półwyspie. – Po drugie, Ukraina nie ogłosiła stanu wojennego. Użycie sił zbrojnych w takiej sytuacji oznacza odpowiedzialność karną – podkreślił Teniuch.
Minister poinformował, że na swojej zachodniej granicy Rosjanie skoncentrowali 220 tys. żołnierzy, 150 samolotów, 60 okrętów oraz czołgi, co znacznie przewyższa siły ukraińskie.
Kijów planuje też powołanie Gwardii Narodowej i ogłoszenie częściowej mobilizacji. Takie plany przedstawił p.o. prezydent kraju i przewodniczący parlamentu Ołeksandr Turczynow. Według jego projektu Gwardia Narodowa miałaby powstać na bazie wojsk wewnętrznych ministerstwa spraw wewnętrznych.
W odpowiedzi Rosja w ramach kolejnych „niezapowiadanych” manewrów przećwiczy jednoczesne desantowanie z powietrza 3,5 tys. żołnierzy na terytorium umownego wroga. O rozpoczęciu ćwiczeń, w których bierze udział 4 tys. żołnierzy wojsk powietrznodesantowych i 36 samolotów transportowych, poinformowało ministerstwo obrony Federacji Rosyjskiej. Manewry potrwają do soboty. Będzie to pierwsze od 20 lat masowe desantowanie żołnierzy z powietrza na terenie Rosji. Miejsca zrzutu nie ujawniono. Podano tylko, że w ćwiczeniach bierze udział dywizja powietrznodesantowa z Iwanowa, 245 km na północny wschód od Moskwy.
Władze w Kijowie nie chcą jednak zaogniać sytuacji. Premier Arsenij Jaceniuk po raz kolejny opowiedział się wczoraj za pokojowym uregulowaniem konfliktu z Rosją, która od końca lutego kontroluje należący do Ukrainy Półwysep Krymski. – Wszyscy musimy się uspokoić i myśleć głową – zaznaczył szef rządu w rozmowie z dziennikarzami. – Stosunek możliwości sił zbrojnych Ukrainy do możliwości Rosji, np. w lotnictwie, jest jak 1:98 – oświadczył. – Robimy wszystko, by uregulować ten konflikt w sposób pokojowy, poprzez kanały dyplomatyczne i polityczne, razem z naszymi zachodnimi partnerami – zaznaczył Jaceniuk.
Ministerstwo spraw zagranicznych Ukrainy obarcza Moskwę całkowitą odpowiedzialnością za łamanie praw ludności cywilnej na Krymie. Kijowska dyplomacja jest też przekonana, że Rosja odpowiada za naciski na pracujących na półwyspie dziennikarzy. „Federacja Rosyjska, działając za pośrednictwem marionetkowych tak zwanych władz Krymu, a także bezpośrednio, poprzez bezprawnie rozmieszczone na terytorium Autonomicznej Republiki Krymu oddziały sił zbrojnych Rosji, niesie pełną odpowiedzialność za rażące łamanie praw i wolności osób cywilnych, w tym prawa do wolności słowa” – oświadczyło ukraińskie MSZ.
Resort poinformował też, że Ukraina nie rozpatruje możliwości wypowiedzenia umów o stacjonowaniu na jej terytorium rosyjskiej Floty Czarnomorskiej i nie zastanawia się dziś nad wejściem do NATO. Pełniący obowiązki minister spraw zagranicznych Andrij Deszczyca nie wykluczył jednak, że w związku z działaniami Rosji na Półwyspie Krymskim władze w Kijowie mogą zwrócić się do sądów międzynarodowych.
Ukraińskie władze starają się uszczelnić granice państwa. W obawie przed napływem ekstremistów wzmocniły kontrole na granicach z Białorusią i Mołdawią – poinformowała ukraińska Państwowa Straż Graniczna. Już wcześniej Ukraińcy zaczęli intensywniej kontrolować ruch na granicy z Rosją. Służba ta podała, że w ciągu ostatniej doby w ramach operacji „Granica” na Ukrainę nie wpuszczono 577 obywateli rosyjskich. „Większość z nich nie potrafiła podać celu podróży, przewoziła symbole o prowokacyjnej wymowie albo przedmioty mogące służyć do zadawania obrażeń ciała” – podkreślono w komunikacie.
Krym ogłasza niepodległość
Jaceniuk po raz kolejny zwrócił się do państw, które podpisały Memorandum Budapeszteńskie, aby wypełniły jego zapisy gwarantujące jedność i nienaruszalność granic Ukrainy. To reakcja na decyzję krymskiego parlamentu, który wczoraj przyjął deklarację w sprawie niepodległości. W głosowaniu poparło ją 78 deputowanych w 81-osobowej izbie. „Jeśli narody Krymu opowiedzą się w zaplanowanym na 16 marca 2014 r. referendum za wejściem Krymu, włączając w to Autonomiczną Republikę Krymu i miasto Sewastopol, w skład Rosji, po tymże referendum Krym zostanie ogłoszony niepodległym państwem o republikańskim systemie rządów” – czytamy w zatwierdzonej przez parlamentarzystów deklaracji.
Parlament w Kijowie zażądał od krymskich deputowanych anulowania zaplanowanego na niedzielę referendum w sprawie niepodległości republiki. Rada Najwyższa w Kijowie uznała, że referendum w obecnym kształcie jest sprzeczne z konstytucją Ukrainy. W specjalnej rezolucji deputowani ukraińskiego parlamentu podkreślili, że parlament Krymu nie posiada pełnomocnictw do prowadzenia polityki zagranicznej, a obecna sytuacja odbije się bardzo niekorzystnie na samym Krymie.
– Autonomiczna Republika Krymu nie jest w stanie utrzymać się bez pomocy z zewnątrz, a Rosja nie ma możliwości zapewnienia jej dostaw wody, elektryczności i gazu – oświadczył przedstawiciel prezydenta Ukrainy na Krymie Serhij Kunicyn. – Bez dostaw wody z Dniepru Krym po prostu nie przeżyje – powiedział Kunicyn. Polityk podkreślił, że choć na szelfie Morza Czarnego wydobywany jest gaz ziemny, który wystarcza na potrzeby mieszkańców Krymu, to jest go za mało, by zapewnić dostawy dla przemysłu półwyspu. Podobna sytuacja dotyczy produkcji prądu. Krym wytwarza zaledwie 15 proc. potrzebnej mu energii elektrycznej.
Wczoraj po raz kolejny z odezwą do Ukraińców zwrócił się odsunięty od władzy prezydent. Wiktor Janukowycz oświadczył, że pozostaje nie tylko prawowitym prezydentem, ale też naczelnym wodzem ukraińskich sił zbrojnych. Planowane na 25 maja wybory prezydenckie uznał za niekonstytucyjne i nieprawomocne. W oświadczeniu, które odczytał przed dziennikarzami w Rostowie nad Donem na południu Rosji, podkreślił, że nikt nie odwołał go ze stanowiska i że nigdzie z Ukrainy nie uciekał. Poinformował też, że „jak tylko pozwolą na to okoliczności, wróci do Kijowa”.
Janukowycz, odwrotnie niż Jaceniuk, odpowiedzialnością za napiętą sytuację na Krymie obarczył nowe władze w Kijowie. Zapowiedział też, że zwróci się do Kongresu i Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, by wydały ocenę prawną działań Waszyngtonu podejmowanych wobec Ukrainy. Po wystąpieniu prezydent szybko opuścił salę, odmawiając odpowiedzi na pytania dziennikarzy.
– Sytuacja nie była nigdy tak poważna jak w tej chwili. Każdy dzień może przynieść wzrost napięcia – ocenił wydarzenia na Ukrainie Donald Tusk. Odnosząc się do jednostronnej deklaracji parlamentu Krymu o ogłoszeniu niepodległości, szef polskiego rządu poinformował, że nasz kraj nie może zaakceptować tej decyzji. – Polska nie akceptuje rozwiązań, które oznaczają dezintegrację terytorialną Ukrainy, nieposzanowanie suwerenności tego kraju – oświadczył premier.