Kijów – Bruksela. Warszawa wkracza do gry

– Przestrzegałem kolegów europejskich, że nasza oferta przed Wilnem była niepełna. Brakowało w niej tego, o co Ukraińcy usilnie prosili, to znaczy potwierdzenia stanu prawnego, jaki mamy w Unii Europejskiej, to znaczy, że każde europejskie państwo, które spełni kryteria ma prawo kiedyś tam ubiegać się o status kandydata – powiedział szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.

(źródło: TVN24/x-news)

Jego zdaniem, gdyby wtedy Bruksela złożyła inną ofertę być może Ukraina nie odrzuciłaby umowy stowarzyszeniowej. Zarówno prezydent Wiktor Janukowycz, jak i ówczesny premier Mykoła Azarow wielokrotnie mówili, że stowarzyszenie z Unią źle odbiłoby się na sytuacji gospodarczej ich kraju. Wyliczył, że Kijów potrzebuje około 20 miliardów euro pomocy od Brukseli. Azarow mówił wtedy, że nie chodzi o bezzwrotną pomoc z budżetu unijnego, a o udział UE w inwestycjach i wspólnych projektach korzystnych dla obu stron.

Europejskie spotkania Tuska

W gabinetach polskich polityków powstał pomysł, by teraz Unia złożyła Ukrainie nową propozycję. Według premiera Donalda Tuska, chodzi o to, by  była ona bardziej atrakcyjna niż to wydawało się na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Szczegółowy plan na razie pozostaje tajny. Premier uchylił rąbka tajemnicy pod koniec zeszłego tygodnia. Tusk mówił, że będzie przekonywał europejskich partnerów, by środki przeznaczone na sfinansowanie stowarzyszenia Ukrainy z Unią Europejską, przeznaczyć między innymi na ukraińskie ruchy obywatelskie.

W najbliższych dniach szef polskiego rządu odbędzie szereg rozmów z europejskimi przywódcami. W czwartek spotka się z szefem Komisji Europejskiej Jose Barroso i prezydentem Francji Francois Hollande’em. W piątek z kanclerz Niemiec Angelą Merkel i premierem Wielkiej Brytanii Davidem Cameronem.

W przyszłym tygodniu zapowiedziano spotkanie z szefami rządów państw nadbałtyckich oraz premierem Szwecji.

“Musimy być jak bandaż na ukraińskie rany”

Przedstawiciele polskich władz deklarują, że nie chcą ingerować w wewnętrzną sytuację na Ukrainie. Jednak dla Polski nie jest bez znaczenia, co się dzieje za naszą wschodnią granicą.- Jeśli ma być duża pomoc dla Ukrainy ze strony Unii i Stanów Zjednoczonych to po drugiej stronie musi być gwarancja przeprowadzenia niezbędnych reform – uważa Paweł Kowal, który wraz z innymi eurodeputowanymi pojechał do Kijowa.  Jego zdaniem, Polska ma do odegrania wyjątkową rolę. – Musimy być jak bandaż na te ukraińskie rany – mówił w TVN 24.

Kowal uważa, że zadaniem Polski jest mediować między skonfliktowanymi stronami. – powinniśmy im pomagać, ale nie meblować domu – podkreślił.

(źródło: TVN24/x-news)

Z kolei zdaniem Jacka Saryusza – Wolskiego, dziś najważniejsze jest, by na Ukrainie nie doszło więcej do rozlewu krwi. W zamieszkach, do jakich doszło w zeszłym tygodniu w Kijowie zostało zastrzelonych pięć osób. Według opozycji, wiele osób zginęło bez śladu. Setki zostało rannych.

Protesty na Ukrainie – zobacz serwis specjalny

IAR/PAP/asop