Kaczyński odwołuje mistrzostwa na Ukranie, czyli dobra ludyna

Mój ulubiony prezes, znawca piłki nożnej i kontynuator dzieła Wielkiego Brata Borubara, zaapelował był z okazji 3-go Maja o bojkot mistrzostw na Ukrainie.

Europa musi dać czytelny sygnał w sprawie drastycznego łamania praw człowieka na Ukrainie. Tylko zdecydowana postawa może skłonić Kijów do zmiany polityki – pisze prezes PiS w swoim oświadczeniu. Wzywa do przyłączenia się polskiego rządu do bojkotu mistrzostw, który ogłosiło już kilka państw europejskich.

Widać zazdrościł trochę bratu akcji w Gruzji i uznał, że jeśli impreza przeniesiona zostanie do nas, to więcej ludzi zobaczy planowane protesty i pozna prawdę o zbrodniach Tuska. No a poza tym, faktycznie trudno sobie wyobrazić organizację  demonstracji w obronie TW Trwam w Kijowie, gdyby przypadkowo nasi doszli do finału.

Albo przypomniał sobie hańbiące uczestnictwo naszej reprezentacji na igrzyskach w Moskwie i uznał, że taka sytuacja nie może się już więcej powtórzyć.

Wzruszająca  jest ta troska o naruszenie zasad demokracji u naszych sąsiadów, zważywszy na aktywność prezesa w tym rejonie w czasach pomarańczowej rewolucji no i oczywiście biorąc pod uwagę tradycje traktowania aresztu jako formy wpływania na morale podejrzanych w trakcie sprawowania rządów przez PiS.

Nie należy również zapominać o tej wypowiedzi Jarosława  z  2010r: 

Na pytanie, czy wierzy, że katastrofa zostanie wyjaśniona, Kaczyński odpowiada, że tak i sugeruje, że stanie się to po zmianach w Rosji. – Wierzę, bo nikt nie jest wieczny – mówi prezes PiS. – Władimir Putin  też. Może będzie pomarańczowa rewolucja w Rosji? – podkreśla.

Na razie Putin trzyma się mocno, więc nasz wielki strateg i wizjoner najwyraźniej uznał, że najlepiej przypomni o sobie w tym uroczystym dniu wzywając do bojkotu, choć jeszcze kilka dni temu wykładnia była nieco inna…

Ciekaw jestem, ile razy pan Kaczyński był na Ukrainie (czy więcej niż jego brat w Katyniu), ilu Ukraińców zna osobiście i  z iloma obywatelemi tego kraju rozmawiał kiedyś jeśli już nie w ich języku, to chociaż po rosyjsku.

Ja np. mam tam sporo znajomych i kilku przyjaciół, a  przed wojną część rodziny mieszkała na terenach dzisiejszej Ukrainy, w tym również w Kijowie. I nie sądzę, żeby Ukraińcy poszli w ślad Gruzinów i nazwali jakiś plac imieniem Jarosława Kaczyńskiego w dowód wdzięczności za jego wstawiennictwo.

Zapewniam pana prezesa, że akcje w rodzaju bojkotowania imprez sportowych to zły pomysł,  a tym bardziej zły, jeśli ma to służyć promocji własnej, nikczemnej osoby.

Ale ten człowiek nie zawaha się przed niczym, żeby zaistnieć medialnie, więc zaistniał a razem z nim te różne Hofmany i inne tatałajstwo.

Towarzystwo bezwstydne i żałosne.

Ale to jest wiadome nie od dziś, więc wielkiego zaskoczenia nie ma.