Jedna trzecia żołnierzy ukraińskich na Krymie chce przejść na …

PAP/EPA

29.03. Kijów (PAP) – Jedna trzecia ukraińskich żołnierzy na Krymie wyraziła chęć przejścia na służbę w armii rosyjskiej, jedna trzecia – pozostania w wojsku ukraińskim, a jedna trzecia chce zwolnić się z ukraińskiej armii – poinformował wiceminister obrony Ukrainy Leonid Polakow.

Podczas sobotniej konferencji prasowej w Kijowie oświadczył on, że dotychczas z Krymu wyjechało do innych regionów Ukrainy około 400 żołnierzy. Łącznie Krym opuścić ma do 5 tys. żołnierzy i do 3 tys. członków ich rodzin.

 

“W jednostkach wojskowych w różnych proporcjach żołnierze albo wyjeżdżają na Ukrainę, albo zostają. Obecnie w przybliżeniu jedna trzecia przemieszcza się w głąb terytorium Ukrainy, jedna trzecia chce się zwolnić i w przybliżeniu jedna trzecia ogłosiła, że przechodzi na stronę Federacji Rosyjskiej” – powiedział Polakow na konferencji prasowej w Kijowie. Nie są to jeszcze dane ostateczne – podkreślił.

 

Jak dodał, żołnierze, którzy przechodzą na stronę rosyjską “będą odpowiadać sami przed swym sumieniem i zgodnie z ukraińskim prawem”.

 

Jeśli chodzi o sprzęt wojskowy i broń, to – jak mówił wiceminister – strona rosyjska wciąż zmienia decyzje. Ostatnio Rosja poinformowała, że pozwoli wywieźć broń z tych jednostek, które nie przeszły na stronę Rosji. Tymczasem “nie ma żadnej jednostki, która by całkowicie przeszła na stronę Federacji Rosyjskiej” – wskazał Polakow.

 

Zapewnił, że plan wyprowadzenia z półwyspu żołnierzy ukraińskich jest opracowany i stopniowo wprowadzany w życie.

 

Polakow określił jako prowokacyjne działania rosyjskich wojsk biorących udział w manewrach przy granicy ukraińskiej. “Na granicy (…) nadal skoncentrowane są różne jednostki sił zbrojnych FR, prowadzą one manewry, wychodzą nad granicę, potem odchodzą w głąb, przemieszczają się wzdłuż granicy” – relacjonował. Jego zdaniem celem tych działań jest wywarcie presji psychologicznej na stronę ukraińską.

 

“Sprawdzają, jak nasze siły zbrojne reagują na ich działania. Jasne jest, że kiedy samoloty i śmigłowce zbliżają się do naszych granic, to my musimy w jakiś sposób reagować. Rosjanie badają, bez wątpienia, jakie są nasze reakcje” – mówił Polakow.

 

Dodał, że żołnierze ukraińscy nadal są w stałej gotowości i ma to trwać tak długo, jak będzie trzeba. (PAP)

 

awl/ ap/